Od poniedziałku, 30 marca, wchodzą w życie rygorystyczne zmiany w przepisach, które dają policji potężne narzędzie do walki z brawurą. Od teraz ryzykowne manewry na każdej drodze publicznej – od osiedlowych uliczek, przez parkingi, aż po trasy szybkiego ruchu – kończą się natychmiastową utratą prawa jazdy.
Nowe powody zatrzymania uprawnień
Katalog sytuacji, w których kierowca żegna się z dokumentem na 3 miesiące, został rozszerzony o tzw. “popisy”. Policjant zatrzyma prawo jazdy na miejscu, jeśli kierujący:
- Celowo wprowadza pojazd w poślizg (np. driftowanie na rondach, skrzyżowaniach czy prostych odcinkach dróg).
- Powoduje utratę kontaktu koła z nawierzchnią (dotyczy to głównie motocyklistów jadących na jednym kole).
Wystarczy, że funkcjonariusz uzna, iż manewr realnie zagrażał bezpieczeństwu innych uczestników ruchu, by kierowca stał się pieszym na najbliższy kwartał.
Drakońskie mandaty i 22 punkty karne
Nowe regulacje to nie tylko utrata uprawnień, ale i finansowy nokaut. Za drift lub jazdę na jednym kole grozi:
- Mandat minimum 1 500 zł za sam manewr.
- Do 5 000 zł mandatu, jeśli brawura doprowadzi do zagrożenia (np. kolizji).
- Nawet 22 punkty karne za jednym zamachem, co dla większości oznacza pożegnanie się z prawem jazdy na stałe.
Policja zapowiada rekordowy rok
Statystyki są nieubłagane – w 2025 roku zatrzymano blisko 78 tysięcy praw jazdy. Przewiduje się, że w 2026 roku, dzięki nowym uprawnieniom służb, liczba ta drastycznie wzrośnie. Funkcjonariusze nie będą już stosować pouczeń – każda próba “efektownej” jazdy na drogach publicznych będzie surowo tępiona.

