Słubiccy policjanci przecierali oczy ze zdumienia podczas kontroli drogowej. Zatrzymany 31-latek, który poruszał się rowerem „zygzakiem”, osiągnął wynik, który dla wielu byłby dawką śmiertelną. Mundurowi zapowiadają: w takich przypadkach obowiązuje zasada zero tolerancji.
Skrajna nieodpowiedzialność na drodze
W czwartek, 26 marca, uwagę patrolu ruchu drogowego w Słubicach przykuł rowerzysta, który miał wyraźny problem z utrzymaniem kierunku jazdy. Mężczyzna zajmował całą szerokość jezdni, stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla siebie i innych kierowców.
Po zatrzymaniu szybko wyjaśniło się, co było przyczyną tak ryzykownego stylu jazdy. Badanie alkomatem wykazało u 31-latka ponad 4,5 promila alkoholu w organizmie. Jak tłumaczył się policjantom? Twierdził, że „wybrał się tylko na chwilę do sklepu”.
Konsekwencje i apel policji
Policjanci natychmiast uniemożliwili mężczyźnie dalszą podróż. Teraz mieszkaniec powiatu słubickiego za swój rażący brak wyobraźni będzie musiał odpowiedzieć przed sądem.
„Piłeś, nie jedź!” – to hasło, które policja przypomina do znudzenia, jednak statystyki wciąż niepokoją.
Dlaczego to takie groźne?
- Czas reakcji: Alkohol drastycznie opóźnia reakcję na zdarzenia drogowe.
- Błędna ocena sytuacji: Nietrzeźwy kierowca nie jest w stanie prawidłowo ocenić prędkości ani odległości.
- Zagrożenie dla każdego: Nie ma znaczenia, czy prowadzisz auto, rower czy hulajnogę – w takim stanie stajesz się „żywym pociskiem” na drodze.
Służby mundurowe zapowiadają kolejne wzmożone kontrole, mające na celu wyeliminowanie z ruchu osób, które decydują się na jazdę „na podwójnym gazie”.
Źródło: asp. sztab. Ewa Murmyło, KPP w Słubicach

